..gdy kolega podesłał mi link do wiadomości, że sprzedaż polskich produktów w Tesco wzrosła, a co za tym idzie firma ta zdecydowała się na zwiększenie polskiego asortymentu o dodatkowe produkty.
Poza tym dostępna jest też polska strona Tesco, graficznie zapraszająca do zakupu polskich produktów, sami zobaczcie, normalnie ślinka mi cieknie!:)
While listening to this song on tasty Polish home made food, a friend tweetedthe link to announcement that Tesco doubles their range of Polish food and launches shopping portal directed at Poles living in the UK.
Zaszufladkowany do: wieczorny mix — sylwiapresley @ 10:51 AM
Spotkałam się ostatnią z moją psiapsiółką Anią, która mieszka teraz w Londynie, i z którą miałyśmy zaszczyt występowac w wielu przedstawieniach w podstawówce. I jakoś się tak rozmarzyłyśmy…
Brak mi grzybobrania, poważnie. I chodzenia na jagody! Ale jak wsłuchałyśmy się w ten kawałek to dotarło do nas, że w tamtych czasach zupełnie nie zrozumiałyśmy tej piosenki. Dzieci są fajnie naiwne, nie?:)
To mi przypomina harcerstwo, ogniska na Mazurach, no i oczywiście ten pierwszy pocałunek podczas czekania na pieczone ziemniaczki;)
A to…to tak dla mnie…że jutro faktycznie będzie dobry dzień!;)
Znów wracam do baru, gdyż ostatnio zaczęłam dobrze się odżywiać – bo ja tak mam – latami się głodzę, a potem nagle jestem na …hmm..odwyku od negacji jedzenia? Sama nie wiem..
I serwuję…kanapeczki na wieczór, gdy wraca się z pracy spóźnionym autobusem, w ściśle wqurwionym stanie; gdy wszystko drażni i do gotowania olejowo-piekarnikowego lepiej się nie zabierać, bo coś komuś-czemuś się stanie.
I takie oto cudo – bułeczka (wg. upodobań) a reszta z tego, co jest – u mnie zaserwowany cottage cheese, pomidorek (zmrożony, bo wczorajszy z lodówy) i listki sałaty (mam rozwiązanie na moje śladowe ilości jedzenia na talerzu – Sainsbury’s zaczeło sprzedawać roznącą sałatę, taką w ziemi, za funciaka; która u mnie już drugi tydzień się trzyma!).
Voila – koniecznie z masełkiem…MNIAMUŚNE!
I da się jeść jedną ręką, jak druga zajęta klepianiem w klawiaturę!:) Hapyyynnessss!!!
(Jaciesz! Zjadłam zanim skończyłam post, i nawet nie zauważyłam, więc może UWAGA: zjadanie niekontrolowane!?)
Global Voices Advocacy to program, który szerzy wiedzę na temat wolności słowa i tego, jak o tę wolność walczyć. A teraz my mamy szanse o tę wolnośc walczyc zwyklym postem, więc pozwólcie, że wrzucę to i tutaj (napisałam o tym na angielskim blogu).
Otóż chodzi o to, że Zemanta liczy ile razy odpowiemy na pytanie dlaczego lubimy pomysł Global Voices Advocacy (I vote for Global Voices Advocacy, because…) i wkleimy tekst z linkiem (po prostu wklejcie tak jak ja):
‘this blog post is part of Zemanta’s “Blogging For a Cause” (http://www.zemanta.com/bloggingforacause/) campaign to raise awareness and funds for worthy causes that bloggers care about.’
A Bar Mleczny podaje takie oto uzasadnienie:
I vote for Global Voices Advocacy because I appreaciate the understanding of challenges facing minorities like ours all accross the globe and I am convinced blogging gives voice to communites – regardless their location.
Mamy nadzieję, że to oddaje też duszę naszego bloga i że poprzecie nas i GV Advocacy swoimi postami! Mamy tylko dzień! Z góry dziękujemy!
..oranżada wyborowa! W drodze losowania naklejki Moo trafią do Pani Agnieszki z Londynu! Gratulujemy obu paniom wygranej!:) I dziękujemy za wszystkie oddane głosy!
Mix wieczorny nie nadaje się chyba do tej serii – zaczynamy więc przypominać serię Kronik Filmowych PRL-u. Zainspirowana serią DVD pożyczoną od Magdy wyszperałam je na sieci. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie wywołują i śmiech i płacz…zobaczcie sami…
Next to our ‘Wieczorny Mix’ (video reminders from our youth) we are starting a series of reminders of PRL film cronicles – some of them are funny, some less so…check it out anyway!